Aż 1/5 produktu krajowego brutto, czyli ponad 40 procent całego długu Skarbu Państwa, na koniec roku 2009 wyniosły koszty związane z reformą emerytalną wprowadzoną ponad dziesięć lat temu – czytamy w „Rzeczpospolitej”
Szacunki resortu finansów, do których dotarła „Rz”, mają przekonać związki zawodowe oraz pracodawców do wdrożenia zmian w OFE podczas posiedzenia zespołu Komisji Trójstronnej. Składka przekazywana do OFE miałaby zostać zmniejszona z 7,3 do 3 proc.
Wyliczenia specjalistów obejmują emisję papierów dłużnych na rzecz składek i środków z prywatyzacji, które są przekazywane do OFE. Pod koniec 2010 r. poziom długu wzrośnie o kolejne 2,3 proc. Na koniec 2010r. Dodatkowe koszty obsługi długu związanego z reformą wyniosą prawie tyle samo, co rok wcześniej czyli 1,1 proc. PKB. Mowa tutaj o 14 miliardach (!!) złotych rocznie.
Zdaniem Jolanty Fedak, ministra finansów, wyliczenia ministra finansów są astronomiczne, a sensem reformy systemu emerytalnego miało być założenie indywidualnych kont każdemu emerytowi i uzależnienie wysokości świadczeń od stanu konta emerytalnego. Mechanizm ten działa również wtedy, gdy ktoś OFE nie wybierał. Fedak nie zgadza się ze zdaniem, że zabranie części pieniędzy OFE i przekazanie ich ZUS jest ukrywaniem długu. Twierdzi również, że powołanie OFE miało być impulsem dla kapitałowego, niestety efekt nie jest zadowalający
Według Małgorzaty Rusewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, niższa składka inwestowana przez OFE może spowodować obniżenie świadczeń.
Koszty związane z wprowadzeniem II filaru miały zostać pokryte przez optymalizację systemu emerytalnego i przychody związane z prywatyzacją majątku Skarbu Państwa. Niestety do tego nie doszło – z każdym rokiem zmniejszał się stopień pokrycia wielkości refundacji składek do OFE z prawie 70 proc. w 2004r. Do 5,4 proc. w latach 2006-2008.
Koszt wprowadzenia II filara emerytalnego miał zostać sfinansowany poprzez racjonalizację systemu emerytalnego i przychody z prywatyzacji majątku Skarbu Państwa. Jednak tak się nie stało. – Z każdym kolejnym rokiem zmniejszał się stopień pokrycia przychodami z tego tytułu wielkości refundacji składek do OFE, z prawie 70 proc. w 2004 r. do średnio 5,4 proc. w latach 2006 – 2008 – czytamy dalej.
źródło:”Rzeczpospolita“
